wtorek, 08 październik 2013 18:30

07-10-2013

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Pisma urzędowe odsłona pierwsza:

Miałam wizję rodem z Kabaretu Starszych Panów i przed oczyma mojej wyobraźni stanął Jan Kobuszewski ze swoim słynnym skeczem o sklepiku WSS Społem "Kierownictwo sklepu uprzejmie zawiadamia..." otóż miejsce miała sytuacja, która niezwłocznie przywołała wspomnienie tego monologu...

Klient otrzymał wezwanie... Miał czym prędzej dokonać zmiany wpisu do ewidencji, która to miała obejmować zgłoszenie konta firmowego. Komisarz zaznaczył, że jeśli Klient tego nie dopełni, to zostanie surowo ukarany z artykułu... Cóż, przez chwilę dopadła mnie nie lada konsternacja, zwątpiłam w swą wiedzę, umiejętności i nabyte przez lata pracy doświadczenie...

Oto przede mną stał Klient i z pozycji oczekującej na wsparcie obserwował lico me oblewające się zażenowaniem... Podjęłam próbę załagodzenia sytuacji, bowiem samo wezwanie czyni Klienta rozdrażnionym, a jeśli poparte na dodatek jest karą z artykułu... nie ma przebacz. "Szanowny Kliencie" rozpoczynam i sama już nie wiedząc co rzec dalej, kontynuuję "Klient się nie niepokoi, Klient da mnie szansę na telefon do "przyjaciela" gdyż zadane w wyżej wymienionym WEZWANIU polecenie mało realne jest"... po czym sięgam po telefon i nawiązuję połączenie z dalece kompetentną osoba zatytułowaną "komisarz skarbowy"... Kiedy pada w słuchawce ciąg słów zmierzający do udzielenia mi informacji o tym, że połączyłam się z urzędem skarbowym i oto tu przy uchu mam ni mniej ni więcej jak głos komisarza skarbowego takiego i takiego słucham... Przedstawiam się również i ja... obyczajom czyniąc zadość i pytam, na podstawie jakiego artykułu zostało do mnie skierowane wezwanie, ponieważ nie bardzo rozumiem w jaki sposób mogłabym spełnić życzenie osoby do mnie je kierującej... Pani skrzętnie wezwanie odszukała, przeczytała mi szybciutko jego treść i mówi: "konto musi Pani zgłosić, zwrot mam" - na to ja głosem ciepłym, miłym i nader cierpliwym pytam kolejny raz: "zwrot?" - słyszę w odpowiedzi: "tak zwrot, wykazała Pani w deklaracji VAT-7 kwotę do zwrotu, a nie zgłosiła Pani konta firmowego, na które urząd mógłby przelać te pieniądze" - już mi przez myśl przeszło, że może ja w dalszym ciągu nie rozumiem, więc drążę temat dalej: "skąd wynika, że ten zwrot ma iść na konto?" - tu nastała cisza, ale słyszę głos, odrobinę wytrącony z uprzedniej pewności siebie: "z deklaracji..." - myślę sobie pomogę kobiecie, bo nie wie co czyni, mówię więc: "a może było złożone jakieś pismo, z którego może wynikać, że ta nadwyżka nie ma być zwrócona, ale np. przeksięgowana?" - znów cisza... w słuchawce daje się słyszeć szelest przekładanych papierów... i po chwili pada: "aa no jest pismo, żeby to przeksięgować na zaliczkę na podatek dochodowy, no jest, no jest" - tu kamień dosłownie spadł mi z serca i postanowiłam podzielić się tym z zaskoczoną obrotem sprawy Panią i mówię: "to kamień spadł mi z serca, bo już zastanawiałam się w jaki sposób złożyć tą zmianę do wpisu do ewidencji" -  na to Pani wyraźnie poweselała w głosie, że jednak owszem niepotrzebnie Klienta zawezwała do złożenia zmiany w CEIDG-1, ale za to w tej chwili może mi jednak pomóc udzielając instrukcji: "no w urzędzie miasta jak Pani pójdzie z dowodem osobistym, to na miejscu może Pani takiej zmiany dokonać, to potrwa może z 10 minut, a nam w przyszłości umożliwi dokonanie zwrotu na konto"... tu już totalnie oniemiałam... ale myślę sobie nie odpuszczę... drążę temat dalej i mówię: "no wie Pani ja w urzędzie miasta załatwiałam już wiele spraw, w końcu prowadzę biuro rachunkowe od kilku już było nie było lat, ale pierwsze słyszę, aby zgłaszać konto do urzędu skarbowego za pomocą CEIDG-1 w przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, prędzej oczekiwałabym zmiany w KRS..." cóż... w dalszej części rozmowy padło co prawda przepraszam, wymuszone zresztą... ale Pani nie chciała zadzwonić i przeprosić Klienta, no co za dużo to chyba nie zdrowo, nie?

 Reasumując: ani to zwrot, ani to CEIDG-1... więc o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi?

Tak mi stanął więc ten skecz przed oczyma duszy mojej i przywołał zwątpienie w to czy to co się do ludzi pisze - ktoś w ogóle czyta?, dalej idąc - czy zastanawia się nad tym co odpowiada? i - czy myśli o tym nad czym pracuje pisząc pisma?, - czy króluje wszechobecne ?kopiuj? i ?wklej?? ... i byle realizować zamierzchłe 150% normy...

 

Wasz Księguś

 

Czytany 652656 razy

Najnowsze od Małgosia Bala

Więcej w tej kategorii: « 06-10-2013 08-10-2013 »

TA STRONA UŻYWA COOKIE. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Czym sa pliki cookie?

Akceptuj pliki Cookie